Wiadomości

Zaczyna się sezon rowerowy, a wraz z nim... kradzieże

Jeżeli dojeżdżacie jednośladami do pracy, szkoły czy na zakupy, zostawiajcie je w miejscach bezpiecznych, dozorowanych. Warto też sprawdzić, czy strefy dla rowerów w ogóle wyznaczono. Wczoraj skradziono jednoślad studentowi. W sprawie wszczęto już dochodzenie, przeglądane są monitoringi.

 

Niestety, praktyka cyklistów jest taka: rowery pozostawia się w miejscach przypadkowych, niemonitorowanych i niedozorowanych przez ochroniarzy, przypięte słabymi linkami. Takie linkowe zabezpieczenia (te o wartości poniżej 100 zł) nie są przeszkodą dla złodziei. Z kolei doświadczenie policjantów pokazuje, że odnajdywane rowery nie mogą znaleźć swojego właściciela, bo brak na nich numerów.

Wczoraj przed godz. 11.00 w gliwickim III komisariacie zgłoszono kradzież roweru należącego do 21-letniego studenta. Złodziej zdołał skraść jednoślad mimo zabezpieczenia linką. Straty to 2500 zł.

Policjanci radzą, aby właściciele zapisywali numer ramy. W przypadku kradzieży wpisywany jest on do policyjnych baz. Łatwiej wówczas odzyskać rower przy okazji rutynowej kontroli.

Radzimy też nie kupować rowerów używanych, wyjątkowo tanich i niewiadomego pochodzenia. Zawsze trzeba żądać od sprzedawcy dowodu zakupu jednośladu w sklepie lub innego dowodu na to, że sprzedający jest właścicielem. Bywało, że podczas kontroli rowerzysta dowiadywał się, iż rower, który niedawno nabył, figuruje jako kradziony.

Pamiętajmy! Ktoś, kto kupił kradziony rower, naraża się na zarzut tzw. paserstwa nieumyślnego. Grozi za to do dwóch lat więzienia. Kupując okazyjnie, tworzymy popyt, a to z kolei nakręca zjawisko kradzieży.