Wiadomości

Policjanci i strażnicy „mają nosa” do podejrzanych

Jak to się dzieje, że policjanci czy strażnicy miejscy niejako „przy okazji” trafiają na osoby mające przy sobie rzeczy, których posiadanie jest zabronione? Zdarza się tak przy legitymowaniach, przeszukaniach lub kontrolach bagażu. Odpowiedź jest prosta: ludzie skłonni do popełniania przestępstw zazwyczaj nie szanują podstawowych zasad współżycia społecznego oraz norm zachowania w miejscach publicznych.



Często dzieje się tak, że osoba, która np. przechodzi na czerwonym świetle, śmieci na chodniku albo przekracza dozwoloną prędkość, zatrzymana przez funkcjonariuszy i sprawdzona w systemach, okazuje się poszukiwana do odbycia kary pozbawienia wolności lub posiada coś niedozwolonego, jak narkotyki.
Tylko wczoraj w ręce gliwickich śledczych wpadli dwaj podejrzani o posiadanie niedozwolonych środków. W jednym przypadku zatrzymania dokonali policyjni wywiadowcy z katowickich oddziałów prewencji, w drugim – strażnicy miejscy z Gliwic. „Wpadki” zatrzymanych były efektem obserwacji oraz reakcji stróżów prawa na drobne wykroczenie administracyjne.
Pierwszy, 26-letni gliwiczanin, został ujęty przez policjantów z katowickiej prewencji na ul. Kozielskiej w Gliwicach. Znaleziono przy nim trzy woreczki strunowe z zawartością białego proszku, który, zbadany za pomocą testera narkotykowego, zidentyfikowano jako amfetaminę. Postępowanie prowadzi teraz I KP Gliwice.
Drugi z podejrzanych to 31-letni zabrzanin. Zatrzymali go w Gliwicach przy ul. Zwycięstwa strażnicy miejscy. Mężczyzna posiadał przy sobie 2,5 g amfetaminy. Przy okazji wyszło na jaw, że jest poszukiwany przez Sąd Rejonowy w Zabrzu – już dawno miał zostać doprowadzony do aresztu śledczego. Teraz z pewnością tam trafi.